Oddzwonimy do Ciebie



slogan-banner-3

+48 784 022 060

klinika@ArkadiuszKuna.pl

Zapraszamy do kontaktu 9:00 do 17:00 | Pn - Pt

pldeen

Zabieg powiększania piersi

z Vloga Natalii

05.06 2018

Krótka historia mody na opaleniznę

Historia mody na opaleniznę jest właściwie dość krótka. Do końca I Wojny światowej, moda na opaleniznę nie istniała. Dopiero w latach dwudziestych po raz pierwszy publicznie i dumnie pokazano twarz i ciało muśnięte słońcem. Potem przez długi czas opalenizna była na topie, pomimo tego, że coraz częściej zauważano związek pomiędzy ekspozycją skóry na słońce a nowotworami skóry.

Skóra biała jak mleko

Opalenizna przez całe wieki kojarzyła się z niższym warstwami społecznymi, dlatego też wszystkie szanujące się damy z wyższych sfer bardzo skrupulatnie chroniły swoją skórę przed słońcem, nosząc długie rękawki nawet w upalne dni i rękawiczki, aby dłonie także pozostały białe jak śnieg. W powszechnym użyciu były także parasolki, które miały chronić właśnie przed słońcem. Znaczenie słowa parasol pochodzi z języka włoskiego i oznacza dosłownie „para” – przeciw, „sole” – słońce. Parasolki dopiero w XX wieku zaczęły być używane do ochrony przed deszczem, czyli z takiego zastosowania jaki znamy do dziś. Kobiety, które były lub chciały być uważane za szlachetnie urodzone unikały słońca jak mogły. Opaleni byli wyłącznie chłopi, chłopki i robotnicy, którzy swoją pracę wykonywali na zewnątrz, zatem słońce szybko pozostawiało na ich twarzy ślad.

Coco Channel – trendsetterka w każdej dziedzinie

Niemałe zamieszanie wywołało zdjęcie słynnej projektantki, która w 1923 roku wyszła z pokładu jachtu z delikatną opalenizną. O ile początkowo zdjęcie wywołało szok i wiele plotek, o tyle było to moment w którym powoli zaczęto patrzeć na muśnięte słońcem lico przychylniejszym okiem. Stopniowo coraz więcej kobiet zaczęło wystawiać skórę na słońce, ale już w 1928 roku po raz pierwszy powiązano raka skóry z opalaniem się. W latach trzydziestych ubiegłego wieku w Europie zaczęto sprzedawać pierwsze kremy z filtrem o… SPF 2. do lat siedemdziesiątych, za sprawą rozwoju branży kosmetycznej udało się stworzyć krem o SPF 15. Kremy ochronne w dalszym ciągu miały wyłącznie nie dopuścić do poparzeń słonecznych – czyli pozwolić na dłuższe przebywanie na słońcu bez widocznego zaczerwienia skóry. Do popularności na opaloną skórę z pewnością przyczyniło się także zaprojektowanie pierwszego bikini, które początkowo budziło wyłącznie zgorszenie.

Sztuczne słońce i moda na opaloną skórę

Dziś wiemy już jakie szkody wyrządza skórze ekspozycja na słońce. Badania naukowe potwierdziły silny związek pomiędzy rakiem skóry a promieniowaniem UV. Nie bez znaczenie pozostaje także wpływ słońca na przedwczesne starzenie się. To ono w ogromny stopniu odpowiedzialne jest za szybkie pojawianie się zmarszczek i wczesną utratę jędrności skóry. W latach 70’tych ubiegłego wieku jednak jeszcze o tym nie wiedziano i kiedy wynaleziono pierwsze solarium, które miało być łóżkiem leczniczym, wspomagającym syntezę witaminy D oraz leczącym z chorób, które z niej wynikały. Przez kolejnych 25 lat, solarium było sposobem na opaleniznę nawet zimą. W Polsce także punkty z łóżkami opalającymi miały swoje czasy świetności. Dziś znowu wiemy już, że solarium emituje 20 razy więcej promieniowania ultrafioletowego niż opalanie się na słońcu. Na szczęście świadomość społeczna dotycząca szkodliwości przebywania na słońcu jest coraz szersza. Dziś wiemy już, że kąpiele słoneczne są możliwe, ale w bezpieczny sposób. Krem z wysokim filtrem, nawet SPF 50 pozwoli na uzyskanie delikatnej opalenizny, a jednocześnie nie wyrządzi skórze dużej krzywdy. Skóra muśnięta słońcem nadal jest atrakcyjna dla wielu z nas. Oprócz naturalnych dróg uzyskania opalenizny do wyboru mamy szereg balsamów, samoopalaczy lub usług polegających na opalaniu natryskowym.

Autorka: Klaudia dziennikarka/blogerka